biizy - Biblioteka Internetowa Izydor - Internet Library Isidor

Czy podwójne znaczenie wyrazu może mieć znaczenie polityczne?

Z: K. Kumaniecki "Cyceron i jego współcześni". Rozdział 22

Rzeczywiście Cyceron miał do Oktawiana dużo więcej zaufania od innych i ciągle mu się zdawało, iż ma go pod swoim wpływom i będzie mógł nim kierować. Nie dawał też wiary krążącym plotkom (ad fam. 11, 20, l z 24 maja), które mogły brzmieć jak ostrzeżenie. Łączyły się one z pewną wypowiedzią Cycerona, który miał się wyrazić, że „Oktawiana należy wychwalić, uczcić i w y w y ż s z yć", przy czym ostatni wyraz „tollere" mógł być rozumiany dwuznacznie i znaczyć też „usunąć". Otóż podobno Oktawian w rozmowie z niejakim Segiliuszem Labeonem, wspominając wypowiedź Cycerona i biorąc wyraz „tollere" w tym drugim znaczeniu, miał oświadczyć, że „usunąć" się nie da. Decimus Brutus, donosząc o tym Cyceronowi, dodawał, że z tego samego źródła wie o wzburzeniu, jakie ta wypowiedź Cycerona miała wywołać wśród weteranów, i radził mu „być ostrożnym i mieć się na baczności" (ad fam. 11, 20, 2). Cyceron do ostrzeżenia tego nie przywiązywał początkowo żadnej wagi i skwitował list Decimusa ironiczną odpowiedzią (ad fam. 11, 21 z 4 czerwca). Niedługo potem jednak zaszły wypadki, które podważyły to niewzruszone zaufanie Cycerona. Oto Oktawian, opierając się na swych zwolennikach, rozpoczął starania o konsulat. To uprzytomniło Cycerona. W połowie czerwca w liście do Marka Brutusa tak charakteryzuje sytuację: „Cezara, powodującego się dotychczas moimi radami, mającego wspaniałycharakter i godną podziwu stałość, niektórzy le udzie przez niegodziwe listy, mylne doniesienia i opaczne relacje natchnęli pewną nadzieją uzyskania konsulatu. Dowiedziawszy się o tym, nieustannie ostrzegałem go w listach i czyniłem wyrzuty jego przyjaciołom, znajdującym się w Rzymie, którzy zdawali się jego żądzę podniecać. Nie zawahałem się nawet w senacie odkryć źródeł tych występnych rad. Nie pamiętam też, by senatorowie i urzędnicy okazali się kiedykolwiek lepsi niż w tym wypadku (...) Ale nieugiętość senatu nie uspokoiła zatrwożonego miasta. Jesteśmy, Brutusie, igraszką swawoli żołnierzy i swawoli wodzów. Każdy chce mieć tyle władzy w rzeczypospolitej, ile ma po temu sił. Ani słuszność, ani umiarkowanie, ani prawa, ani obyczaj, ani obowiązek nie mają żadnego znaczenia, nikt nie dba o opinię współczesnych ani o sąd potomnych" (ad Brutum l, 10, 3). W innym miejscu tegoż listu spotykamy się z następującą oceną: „Jeżeli ten młodzik dotrzyma słowa i będzie mnie słuchał, to, jak się zdaje, będziemy mieli dostateczną ochronę; ale jeśli rady niegodziwych ludzi więcej będą znaczyć niż moje albo jeśli z powodu zbyt młodego wieku nie będzie mógł udźwignąć ciężaru spraw, cała nadzieja w tobie. Zaklinam cię tedy, przybywaj jak najspieszniej i rzeczpospolitą, którą raczej dzielnością i wielkością umysłu niż czynem uwolniłeś, ratuj od zguby. Wszyscy zgromadzą się wokół ciebie. Zachęć też listownie Kassjusza do pośpiechu. Nadzieja naszej wolności jest tylko w sile naszego wojska. Na zachodzie mamy wierne wojska i wiernych dowódców. Mamy także zaufanie do wojsk naszego młodzieńca, ale tak wielu stara się go wytrącić z równowagi, że czasem się boję, żeby się nie zachwiał. Oto masz stan rzeczypospolitej w chwili pisania tego listu. Chciałbym, by przyszłość była lepsza; w przeciwnym razie — co niechaj bogowie odwrócą — opłakiwać będę los rzeczypospolitej, która powinna by być nieśmiertelna, bo mnie ileż jeszcze dni życia pozostaje?" (ad Brutum l, 10, 4—5).