biizy - Biblioteka Internetowa Izydor - Internet Library Isidor

Czy Rzymianie chodzili na wyścigi?

Z: K. Kumaniecki "Historia kultury starożytnej Grecji i Rzymu" Część RZYM. Rozdział 7

Cesarstwo rzymskie w wieku I i IIO ile chleb zdobywany przez proletariat był istotnie gorzki, to igrzyska zyskiwały stale na wspaniałości. Niewątpliwie lepiej niż klientom, wiodło się, woźnicom występującym na zawodach rydwanów konnych (rys. 161) w Circus Maximus, gdzie taki Scorpus, jak powiada Marcjalis, w jednej godzinie zarobił piętnaście trzosów złota. Zawody czterech związków utrzymujących stajnie wyścigowe i występujących jako „czerwoni", „zieloni", „biali", i „niebiescy" roz-namiętniały wszystkie warstwy społeczeństwa rzymskiego. Zresztą „biali" i „czerwoni" szybko stracili na znaczeniu i walka toczyła się głównie między „zielonymi" i „niebieskimi". Namiętność, jaką dla zawodów okazywał Kaligula, który jako zwolennik „zielonych" kazał podobno otruć woźnicę „niebieskich", oraz szał Nerona, który sam występował w cyrku w barwie zielonej i prześladował „niebieskich", udzielały się ludowi. Przynależność do partii cyrkowej miała także niewątpliwie znaczenie polityczne: Witeliusz miał zawdzięczać stanowisko namiestnika Dolnej Germanii wpływom Tytusa Winiusa, z którym łączyła go przynależność do „niebieskich".

Z: K. Kumaniecki "Historia kultury starożytnej Grecji i Rzymu" Część RZYM. Rozdział 4
 

Rzym pierwszym mocarstwem w basenie Morza Srodziemnego.Jednocześnie z powstawaniem wielkich latyfundiów magnackich, opartych na masowym zatrudnieniu niewolników, postępuje wspomniany już zanik drobnej własności chłopskiej, spowodowany nierentownością drobnych gospodarstw, konkurencją taniego zamorskiego zboża oraz faktem, że właściciele drobnych gospodarstw, którzy stanowili trzon legionów rzymskich, wielką część czasu spędzali jako żołnierze na wojnie. W związku z tym pozostaje przejście na gospodarkę hodowlaną. Według Katona najlepiej opłaca się uprawa winnej latorośli, następnie dobrze nawodniony ogród, potem plantacje wikliny, wreszcie gaje oliwne; w dalszej kolejności wymienia pola, uprawne, lasy, krzewy i pastwiska leśne. Istotnie, najlepiej opłacała się wówczas w Italii kultura wina, obliczona nie tylko na zaspokojenie własnych potrzeb, lecz również na eksport do Grecji, gdzie wino italskie zaczęło wypierać wina miejscowe. Jednakże na racjonalną gospodarkę hodowlaną, nie rentującą się od razu, mogli sobie pozwolić tylko właściciele wielkich obszarów. Drobny rolnik wyprzedawał swój grunt i albo powiększał rzesze wędrownych robotników wynajmowanych sezonowo w okresie zbiorów albo wydzierżawiał kawałek gruntu u możnowładcy, albo też brał od niego w uprawę pewną część ziemi i jako tzw. politor('oczyszczający' pole ze zboża) otrzymywał przy żniwach z każdych siedmiu czy ośmiu snopów — jeden. Większość jednak drobnych rolników wędrowała do krajów zamorskich lub do Rzymu, powiększając rzesze biedoty zwanej proletariatem, która żyła z jałmużny wielkich panów. Różnicę między owym proletariatem rzymskim a proletariatem nowożytnym określił Marks słowami Sismondiego: „proletariat rzymski żył kosztem społeczeństwa, podczas gdy w czasach nowożytnych społeczeństwa żyją kosztem proletariatu". Istotnie, proletariat rzymski, który raczej odpowiada temu, co dzisiaj nazywamy lumpenproletariatem, żył na koszt innych warstw społeczeństwa. Warstwa nobilów bynajmniej nie miała ochoty na zmianę tego stanu rzeczy i stale opierała się pomysłom reformy dążącej do usunięcia proletariatu z Rzymu i osadzenia go na wsi. Z członków rozpróżniaczonej warstwy, skorumpowanej tanim albo darmowym rozdziałem zboża i wystawnymi bezpłatnymi widowiskami, rekrutowały się przecież niezliczone rzesze klientów, podpora możnych rodów Korneliuszów, Emiliuszów czy Fabłuszów, których polityka nadawała ton życiu politycznemu Rzymu w drugim stuleciu. Klienci składali rano wizytę (salutatio) w domu magnata i stanowili jego stały orszak w drodze na Forum, na rozprawę sądową oraz w okresie ubiegania się o dostojeństwa. Edylowie, którzy chcieli zostać pretorami i konsulami, współzawodniczyli ze sobą w urządzaniu wystawnych igrzysk i darmo rozdawali zboże. „Nic dziwnego — stwierdza Katon — że lud nie słucha dobrych rad, bo brzuch nie ma uszu". Proletariat przyzwyczajony do próżniaczego trybu życia cieszył się z coraz bardziej wzrastającej liczby dni świątecznych i darmowych widowisk urządzanych z przepychem. W najdawniejszych czasach urządzano tylko jedno poważne święto o charakterze religijnym (ludi Romani), kiedy to we wrześniu w Circus Maximus, zbudowanym podobno jeszcze za czasów królewskich, odbywały się wyścigi konne i popisy jazdy (ludus Troiae); w r. 220 ludi plebei trwają już czternaście dni. W r. 212 wprowadzono igrzyska ku czci Apoilina (ludi Apollinares), w r. 194 ku czci Kybeli (ludi Megalenses), w r. 173 ku czci Flory (ludi Florales). Łącznie około sto dni w roku zajmowały „święta". Do tych oficjalnych igrzysk urządzanych przez urzędników dołączały się różne nadzwyczajne widowiska, jak triumfy lub uroczystości pogrzebowe uświetniane walkami gladiatorów. Zwyczaj walk gladiatorów, noszący początkowo charakter religijny (pierwotnie gladiatorzy to jeńcy wojenni, którzy walczyli ze sobą na grobie zwycięskiego wodza), pochodził z Italii. Był rozpowszechniony w Kampanii i Etrurii, skąd zapożyczyli go Rzymianie. Wkrótce stał się ogromnie popularny. Widowisko to pojawia się także w upadającym świecie hellenistycznym, np. król syryjski Antioch wprowadza je na swój dwór. W r. 186 obok italskich zapaśników pojawiają się po raz pierwszy atleci greccy. Nieco później zaczęto sprowadzać z Afryki lwy i pantery, aby uświetnić widowiska. Walki zwierząt i walki niewolników z bykami — prototyp hiszpańskich walk toreadorów — stały się od tego czasu jedną z najprzyjemniejszych rozrywek rozpróżniaczonego proletariatu rzymskiego.


Cyrk z epoki Konstantyna.
Makieta w skali 1:100. Koncepcja: Muzea Arles i P. Berger z pomocą i wg wskazówek
G. Halliera (CNRS) i J. Humphreya (Ann Arbor Univ.).
Zrealizowana przez Maquettes Patrice Berger.
Zdjęcie wykonano za zgodą Musee d'Arles Antique, Arles, gdzie makieta się znajduje. © BIIZY 2003.